Transport sanitarny- kogo dotyczy obowiązek

Temat trudny do bólu, bo wszelkie negocjacje z NFZ, czy MZ siłą rzeczy prowadzone są w kontekście nie tylko stomatologii, ale całego segmentu specjalistycznych świadczeń ambulatoryjnych.

Ten wpis nie jest żadnym systemowym rozwiązaniem problemu. Jednak wobec sporych -jak się dowiaduję- sum płaconych za samą gotowość jednostek transportu i wobec faktu, że dla praktyk, mających z reguły mniejsze obroty od podmiotów leczniczych koszty te mogą być bardziej dotkliwe- czułem się w obowiązku podsunąć to rozwiązanie.

Wiem, że trwają poszukiwania formuły podważenia konieczności zawarcia umów zabezpieczających transport. Ale to potrwa. A ponieważ z tego co publicznie wiadomo, spisywane umowy mają częstokroć wpisane bajońskie sumy „za gotowość”- moja praktyczna uwaga, która nie załatwi oczywiście problemu całościowo, ale może ulżyć moim zdaniem tym, którzy kontrakt realizują w formie indywidualnej lub grupowej praktyki lekarskiej.

Poniżej treść art.41 ustawy o świadczeniach , który to artykuł jest „matką wszystkich przepisów” związanych z transportem sanitarnym.

Art.  41. [Transport sanitarny]

  1.  Świadczeniobiorcy, na podstawie zlecenia lekarza ubezpieczenia zdrowotnego lub felczera ubezpieczenia zdrowotnego, przysługuje bezpłatny przejazd środkami transportu sanitarnego, w tym lotniczego, do najbliższego podmiotu leczniczego, o którym mowa w przepisach o działalności leczniczej, udzielającego świadczeń we właściwym zakresie, i z powrotem, w przypadkach:
    1) konieczności podjęcia natychmiastowego leczenia w podmiocie leczniczym;
    2) wynikających z potrzeby zachowania ciągłości leczenia.
  2.  Świadczeniobiorcy, na podstawie zlecenia lekarza ubezpieczenia zdrowotnego lub felczera ubezpieczenia zdrowotnego, przysługuje bezpłatny przejazd środkami transportu sanitarnego – w przypadku dysfunkcji narządu ruchu uniemożliwiającej korzystanie ze środków transportu publicznego, w celu odbycia leczenia – do najbliższego podmiotu leczniczego udzielającego świadczeń we właściwym zakresie, i z powrotem.
  3.  W przypadkach niewymienionych w ust. 1 i 2 na podstawie zlecenia lekarza ubezpieczenia zdrowotnego lub felczera ubezpieczenia zdrowotnego świadczeniobiorcy przysługuje przejazd środkami transportu sanitarnego odpłatnie lub za częściową odpłatnością.
  4.  (uchylony).

Przepis dotyczy prawa do transportu do najbliższego podmiotu leczniczego, o którym mowa w przepisach o działalności leczniczej , co wyraźnie wytłuściłem.

Wspomniany w ustawie „przepis o działalności leczniczej to oczywiście ustawa z 15 kwietnia 2011r. o działalności leczniczej [t.j. Dz.U.2026.156] . Treść przepisu art.5 ust.3 tej ustawy jasno stanowi, że wykonywanie praktyki przez lekarza nie jest prowadzeniem podmiotu leczniczego. Ta systematyka działalności leczniczej do dziś jest trudna do przyswojenia, ale przypomnijmy : praktyki i podmioty są dwoma formami prowadzenia działalności leczniczej. Razem wziąwszy jedne i drugie tworzy się zbiór podmiotów wykonujących działalność leczniczą.

Jaki z tego wniosek?

Ano taki, że ustawodawca wyraźnie wskazał, iż prawo do transportu sanitarnego dotyczy przewozu pacjenta do najbliższego podmiotu leczniczego i jedynie na tę grupę świadczeniodawców (w następstwie dalszych przepisów wykonawczych) Minister Zdrowia i Prezes NFZ mogą nakładać obowiązki:

  • zapewnienia transportu,
  • udokumentowania tego zabezpieczenia zarówno w trakcie wykonywania umowy, jak i w składanych Funduszowi ofertach konkursowych.

Czy jest jakieś pole do interpretacji w stylu „no przecież samo się rozumie, że to dotyczy wszystkich świadczenioborców” lub „takie rozumowanie ogranicza osobom niepełnosprawnym prawo wyboru lekarza” ?

Moim skromnym zdaniem – nie ma. Obowiązuje zasada racjonalności ustawodawcy. Odpada rozumowanie, że „w ustawie jest pomyłka” – trzeba przyjąć, że ustawodawca mógł się kierować właśnie sprawnością organizacyjną oraz zasobnością podmiotów leczniczych, które jako jednostki co do zasady większe- mogą udźwignąć koszt tego zadania.

Zaznaczam, że mój wpis nie jest żadnym rozwiązaniem problemu. Jednak wobec sporych -jak się dowiaduję- sum płaconych za samą gotowość jednostek transportu i wobec faktu, że dla praktyk, mających z reguły mniejsze obroty od podmiotów leczniczych koszty te mogą być bardziej dotkliwe- czułem się w obowiązku podsunąć to rozwiązanie.

Co wypadałoby zrobić? –najlepiej zgłosić sprawę w macierzystej okręgowej izbie lekarskiej (jeśli ktoś nie ma stałej współpracy z prawnikiem). Izba powinna sprawę jeszcze raz przejrzeć i wystąpić o uznanie przez NFZ tego wymogu jako nieobowiązującego praktyki lekarskie. Wówczas zainteresowane tym praktyki będą mogły po prostu rozwiązać te kosztowne umowy.